Po udanej metamorfozie Rentoniego postanowiliśmy iść za ciosem i poddać wiosennym zabiegom estetycznym również Trogida… Trogid, jak to facet, początkowo się opierał wszelakim manipulacjom przy swoim wyglądzie, ale w końcu uległ :)
Nie był co prawda tak odważny jak Rentoni i nie pozwolił sobie na gustowne fiolety, wolał za to stonowane odcienie szarości i niebieskiego… Stwierdził, że jest dla profesjonalistów i mu takie ekscentryczne kolory nie pasują… Cóż, nie nalegaliśmy :)
Wprowadzone zmiany wizualne musiały Trogidowi bardzo przypaść do gustu, bo pewnie ruszył na podbój serc nie tylko freelacerów…
Po zmianach wizerunkowych przyjdzie czas na trogidowe wnętrze i „upolskowienie” dżentelmena.
Odkąd zaprzyjaźniłam się z szeroko rozumianą branżą IT, w celu poszerzenia swojej wiedzy, poczytuję to i owo w Internecie, na wcześniej mało znany mi temat. Jednym ze stałych punktów mojej internetowej lektury są zapiski pewnego 50-latka, recenzującego na swoim blogu, mniej lub bardziej przydatne serwisy internetowe. (Wspomniałam o wieku nie z wrodzonej złośliwości, odniosłam się jedynie do jego nazwy :) - blogu oczywiście)
Autor – pan Jacek, w przystępny i praktyczny sposób opisuje zasady działania różnych serwisów internetowych, wszystkie testuje, a recenzje okrasza dość znaczną szczyptą inteligentnego humoru, mającego czasami uszczypliwe zabarwienie… :) To dzięki temu blog ten zyskuje niepowtarzalny styl i opiniotwórczy charakter. Również z tych powodów, z jednej strony chciałam by pan Jacek opisał naszego Rentoniego, z drugiej zaś, bałam się jego opinii… typowe dylematy brunetki :)
Zwyciężyła jednak ta bardziej ryzykowna natura mojej osoby i zabawiłam się w „zaprzyjaźnionego skrzata”… :)
A resztę możecie doczytać tu…..
Panie Jacku, jeszcze raz dziękuję za opinię i przesyłam pozdrowienia dla żony :)
Te wytknięte „ regulaminowe kwiatki” zostały niezwłocznie wykopane :)